Dziwną grozą napełniały te jęki obumarły las, który na przestrzeni setek mil był spalony — pnie czarne mroczyły się w księżycu, jak wyobraźnią Edgara Poe543 stworzone widma.

Kapitan Anacharzis chciał doprowadzić do końca swą na pół genialną, na pół wariacką ideę —

ustanowić prawo dla robienia wszystkich odkryć i wynalazków.

Znajdowali się sami w półmroku kancelarii.

Żandarm, znużony nocnymi dyżurami i złagodzony monetą złota patrzył przez okno.

Ariaman niepostrzeżenie zaczął się rozbierać i nakazał kapitanowi czynić to samo.

Potem zamienili się odzieżą.

Kapitan się śmiał.

— E, ty jesteś ambitna sztuka — mówił — chcesz, abym ja ci wystawił mauzoleum perennius aeris544! otóż nie — ludzkość o tym nie dowie się nigdy!

Ukończę me odkrycie, strzelam sobie w łeb — i tam się spotkamy —