Otóż moje słowo ostatnie:
My, magnateria, ludzie majątkami związani z Polską, wszystko wiemy, świat cały objechaliśmy, lecz mamy dusze stare.
Sypią się z nas trociny.
Rozumiecie teraz, że my jesteśmy Hańbą Narodu —
my —
wielcy poliszynele przed trumienką?
— Ty jednak, książę Hubercie, chociaż winy naszej magnaterii skupiłeś we Wrzodobolskim — rzekła pani Kaliruga z dziwnym uśmiechem, od którego przeszedł dreszcz Ariamana — jesteś gorszy od nich, gorszy niż wszystko, co dotąd było na ziemi polskiej. Ty wieszałeś rewolucjonistów dla zabawy. Ty nająłeś się za kata!
— Za długo by teraz rozpoczynać tę historię — rzekł książę Hubert, jak gdyby odpowiadał tylko na pytanie retoryczne.
Dziwi mnie, że ty, wracając z Królestwa podziemnego Króla Wężów, wiesz o tym, czego nie wie nikt...
Chyba Mag Litwor...