Otaczają jeszcze ich lasy puszczą wspaniałą tu i owdzie pratatrzańską, dusze wznoszą się, jak menhiry243 wszystkich niemożliwości szczęścia i najwyższych dopełnień tortury.
Oto już widzę ogrojec Turowego Rogu!
Wieczór już był, kiedy Mag Litwor wchodził w zarośla wielkich sosen nad skałami u morza. Fosforescencje pian na głazach nadbrzeżnych roztaczają się w dali królestwem bezbrzeżnego modroszafiru. Usłyszał zza muru, przez który przewieszały się mroczne zielenie jodeł, szalejący śpiew:
Zachodzi słońce z mego ogrodu,
przyjęłam w morzu modrym chrzest,
wiosennego pełen chłodu...
Usłyszałam, że Duch idzie — i już jest!
IV. Maska i miłość
W bliskości Zakopanego znajdowało się Kasyno zabaw.
Wśród iluminowanego podwórca i licznych zabudowań stały furki i powozy góralskie, wyczekujące gości.