osnute w marzeń królewską legendę

i w proch — dopóki zaszumią orlice

i tam uniosą, gdzie wszystko zdobędę!

wszystko! i Ciebie czarny Polifemie,

coś mi roztrzaskał maszt niedoli głazem — —

Serce jak wulkan w swoich ogniach drzemie,

zarosłe lilią i błękitnym ślazem —

aż buchnie — i krwią swą zaleje tę ziemię,

co u podnoża śni w jodeł tęsknocie,

jako słowiki — gdy osiądą groby.