rzuciłeś w zimny loch — na obłąkanie

tę Świętą, gdzie się zakrwawi i zbrudzi

i wyprze Ciebie, słysząc kurów pianie,

słysząc Judasza cekiny i Piłatową

sprawiedliwość Boga...

— — — — — — — Ty opuszczony

Starcze — błąkasz się w zamieć zimową,

a nicość bije w swoje czarne dzwony,

a piorun wije gniazdo nad Twą głową.

I tu przychodzisz — Twórco przeznaczenia —