Na harfie niemej gra — szatański zawtórzył śmiech

tej męce. Rzekłem: pieśń Twoja odpuszcza Ci grzech.

Z gór się olbrzymich bory łamały wśród łkań —

rzekłem: rycerzu, ty się zorzą stań.

Tysiące nad nim złotych rozbłysnęło piór,

księżyc, jak kielich czerwony wśródd chmur.

Drzewa szły za nim — i krze — i ptastwo — i mogilny głaz —

i aniołowie w blasku swych nieziemnych kras —

i czarne smugi dziko rozkrakanych wron —

w pustym kościele ktoś uderzył w dzwon.