Na turni kościół, a w podziemiach blask —

słyszę anielski śpiew i lodów trzask.

Wejdę na chwilę pomodlić się Bogu —

wściekły mię wicher odtrąca od progu;

ale przez okno widzę złoty tron —

w światłach tęczuje mi lecący szron —

a w tęczach widzę rozśpiewany chór —

na tronie rycerz — mój pośmiertny wtór.

Włos czarny mu w połowie zakrył trupią twarz —

z sześciorga skrzydeł płynie krew do czasz.