gdybym ja nie był jak śpiew na mogile —

powiódłbym — na Termopile!

*

W zaczarowanym lesie, pełnym jaśni

błądzą głębokie cienie, pełne łez —

ach, serce moje drży od łez,

jak dziecię przerażone w baśni.

Na śniegu złote lśnią kaczeńce,

lilowy szafran, blady szczaw —

słońcu się kłonią: my straceńce,