A ja pod mrokiem łzy-kamienia

sączę swój ciemny jad, —

lecz śmiać się będę z przerażenia

tego, kto zerwie kwiat.

*

Rycz burzo! wichrze, potargaj te sznury,

w których mię dławi nędzny karzeł — ziemia —

i rzuć na przestwór, gdzie duch się oniemia

w kabalistyczny poemat natury.

Mroku podziemny! Twe głuche urwiska