wiodą mnie w grobów zapomnianych szpaler —

ja — Prometeusz przykuty do galer —

lękam się zimnych gwiazd urągowiska.

Ogień tajony serce moje kruszy,

jako lodozwał granitową skałę.

Pelion na Ossę! morza rozszalałe,

wulkany, słońca na zdobycie duszy —

i cóż posiadłem? kwiat z niebieskich pól —

cichy, bezkresny — niepojęty ból.

Król w Osyaku