„Lew się ducha we mnie sroży

„i rzuca się i rwie ludzi

„wprzód, nim się rozum obudzi”.

Łuną rozpaczy zażegając sioła

zbiegłem, żywota nie chroniąc przed tużbą.

Innego nie chcę, prócz ciszy, kościoła,

fałszywcom nie chcę być swakiem, ni drużbą —

niechaj nas morza przedzielą i step —

w miejsce korony wdziałem wilczy łeb.

Polszcza... kochałem ja się w twych rumieńcach,