którymi zorza wschodziła z za boru —

i w twoich złotych warkoczach i w żeńcach —

i w łyskawicach letniego wieczoru,

i w ryku żubrów, idących na spoj....

od szlochu pęknie pierś... Boh moj!

Przez ducha mgły i w zbroic chrzęście

widzę ten cudny gród — w sadach wiśniowych i w złocie.

Tutaj zdobyłem cześć — i tu straciłem szczęście —

tu greckiem wino lał bogini mej — Tęsknocie —

tu Antygony cień ślepy mi przyzwał Mag —