Kuj żelazo,
kuj żelazo —
okute serce nie pęka.
Skradam się — pod chaszczą2 zwalonych drzew —
przez rozorane nawałnicą skiby3 —
do samej ściany, gdzie połyska żar.
Dziura jest w dylach4: widzę —
niski człowieczek —
(chwilami wyrasta nad chmury)
z oczyma jak dwa lochy bez dna —