przez rozorane nawałnicą skiby15 —
do samej ściany, gdzie połyska żar.
Dziura jest w dylach16: widzę —
niski człowieczek —
(chwilami wyrasta nad chmury)
z oczyma jak dwa lochy bez dna —
w wyschłych piszczelach rąk
dźwiga młot —
i podnosi z wolna —
jak nakręcona figura woskowa —