Jak na wieczornych przechadzkach nad morzem,

łasiła się do mej ręki Ama — od lwa nietknięta —

tylko bardziej leniwa pokłada się u mych nóg —

i nie mogła wstać.

Cierpiąc patrzała na mnie tajemniczym blaskiem,

a w oczach jej morze gasło i ciemniało.

Zatoka tęcz

Droga Mleczna

Idę wśród gwiazd — i snów mych trybularzem

zimne stęgłe płanety rozżarzam w ognia kościoły.