Tęczami śniegu migoce ten kwiat,

ale się rdzawy w nim przesącza jad —

w słońca uściskach motyl drga leciuchno,

w mroku się jarzy zielonawe próchno.

— — — — — — — — —

— Wielu młodzianów legło u mych stóp —

mroźny, głęboki zapadał się grób —

księżyc się wznosi nad górą pustyni,

pałac samotny jak serce bogini.

Wśród nocnej ciszy miedziane Centaury