tarcze błyskają, miecze — wśród kolumn czarnych bazaltu —

wstają z grobów olbrzymy — szał rozpędzonych rumaków

niesie ich w ogniach kłębiących przed gniewny w piorunach Majestat.

Nagle śpiewy zamilkły — głucha rozwarła się otchłań —

widać wśród ścian obślizgłych mgłą wirujące jezioro.

I na zwilgłym grobowcu drżąca spoczęła królewna

w otchłań patrzy bezgwiezdną — w świątyń zagasłych jezioro.

Wtem ją mocne ramiona objęły w krzyku bezdźwięcznym

i uniosły nad otchłań skrzydeł sześcioro

i ujrzała cudowną w blasku miesięcznym — twarz Lucifera.