Nad jeziorami wznoszą się opary,

krążą stadami wrony żer wietrzące.

Pójdę — i z czarnej tej jedliny zrobię

krzyż — i wykrzesam iskrę wiary —

i zapalę ten ogromny bór — hymnem o Tobie —

jeśli mi wrócisz jedno z tych dziatek — żyjące.

(Noc mi rzuciła...)

Noc mi rzuciła swą czarną zasłonę

na serce — a okręt mój płynie wśród lodu.

Wyskoczę na brzeg — pójdę do mar swych ogrodu.