wtem wicher uderzył żelaznym skrzydłem

i runął — zawalił się dach.

— — — — — — — — — — Idę śpiąc —

nogi mam jak ciężkie czarne trumny.

Słyszę dźwięk trąbki

i skowyt ogarów —

siadłem w rowie —

głowa mi opadła:

idę już tak od wieków —

przeklęty — bez winy.