o piękna, wyjdź z komnaty,

jak księżyc spoza krat.

Na harfie gram Ci słowa,

które się lśnią jak żar —

czemuż Cię otchłań chowa

i Ty nie wstajesz z mar?

Ach, głupcy nie szaleją —

powiedział biedny Wil17

w nim bogi płaczą, lwy się śmieją

z przelotnych szczęścia chwil.