A smutek go pożerał

do Imogeny18 lic

i kwiaty z drzew odzierał,

rzucając w nicość — nic.

Wyjdź do mnie, o królewno,

choć mam żebraczy strój —

a rzeką gwiazd ulewną

firmament olśnię Twój.

Lecz biedne drzewko zsycha,

umarły siejąc kwiat —