patrząc, jak walczą dwaj czarni szermierze

o czyjeś serce; patrząc w mgławicowe

światy — i starca wiecznego — Jehowę.

W pałacu lilii krąży bóg miłości —

złoto-zielony świetlak; nad jeziorem

latają jętki — w wonnem lazurowem

przestworzu, bo jabłoń dziś przyjmuje gości.

Lecz w kielich krople spadają goryczy —

węża zdeptałem — on zwinął się — syczy.

Pani K. Zielińskiej — chodząc nad stawem w Ż....