wsłuchany w gwiazdy — idź Samotną Drogą.
Jam jest Gorgona, — kochanku mych łon —
słyszysz — wieczorny znów Ci zagrał dzwon.
Przy grobie Medyceuszów — W. Dyzmańskiemu.
Kochankowie bogów
Tam — w noc gwiezdną wypłyniem! i będziem na falach
marzyć — nas dwoje; my Astarty
zbiegając świątyń — jak nurek na skałach rozdarty,
zaświecim perłą bólu w lesistych koralach.
Byłeś mi czarnym bóstwem, co krwi i ofiary