po wzgórzach gwiezdnych w niebo się pnie.

Srebrzą się stawy, szumią potoki

i tylko serce w płomieniu burz —

idę w puszcz leśnych ciemne wyroki —

nocy błękitna — żegnam Cię już.

(Moja tęsknota...)

Moja tęsknota

do niewidzialnej kochanki,

jak lilia złota

marznąca w zimne ranki.