pogrzeb? lecz co te mary konne

znaczą — i jęki — i śpiewy studzwonne?

Zawrzyjmy drzwi i okna chat —

będzie to dżuma albo grad,

ale upiory gonią w las —

sznur niewidzialny wlecze nas —

i my za nimi — połą kryjąc

twarz — idziemy nawpół żyjąc.

Przez wądół leśny, grzęzaw ług,

gdzie się nie wrzynał nigdy pług,