przez bór, gdzie szumi skrzydłem strach,

jak dusze błędne idziem w snach.

Stare zamczysko, drzewiej gród,

ponoć olbrzymów był tu lud —

czepia się mszały z głazem głaz —

płomień wybuchnął i zgasł.

O czem że gęślarz gra?

w ciemnościach zejdzie Bóg —

i w kim nie żywie skra —

ten się obali z nóg.