Szlachtę klętą. Ten gawędzi,

Ów kobzarza słucha.

A Żeleźniak jedzie przodem

I nastawia ucha.

Jedzie sobie, lulkę kurzy,

Do nikogo słowa.

Tuż milczący w ślad Jarema.

Zielona dąbrowa

I gaj ciemny, i Dniepr duży

I góry i pola,