I cugle opuścił.

„Czemuś, Boże, gdym nie wiedział,

Zginąć nie dopuścił?!...

A dziś chociażbym i umarł,

To z trumny powstanę

Lachów męczyć. Serce moje!

Oksano! Oksano!

Gdzie ty?”

Zamilkł, rozżalił się,

Pojechał powoli.