Wyszła biedna i niemowlę

Do swych piersi ciśnie.

A w ogródku już nie śpiewa

Piosenek swobody,

Jako wtenczas, gdy przychodził

Jej kochanek młody.

Już nie śpiewa w cieniu wiśni

I ciemnej kaliny,

A tymczasem źli wrogowie

Szarpią cześć dziewczyny.