I do chaty bieży,

Niesie dziecię otulone

W podartej odzieży.

«Patrz, Iwanie!... Patrz na syna!»

Iwan już z daleka...

«Czyż doprawdy swej dzieciny

Ojciec się wyrzeka?

Poczekajcie... Poczekajcie,

Sokoły-żołnierze!

Niech z was który mego syna