Aż w Stambule błysnęło,

Stambuł oczy wytrzeszczy,

Ale ogień złowieszczy

Już dokonał swe dzieło.

Stambuł się pieni i zębami zgrzyta,

Że tamtych brzegów dosięgnąć nie może.

Dosięgnął wreszcie — ale tylko chwyta

Za wyostrzone kozaczyzny90 noże.

Jak piekło z hukiem pali się Skutary

I krew niewierna płynie przez bazary,