Bez lubego blask słoneczny
To jak uśmiech wroga;
Wskroś by ziemi z drżącym sercem
Skryła się nieboga.
Minął roczek, minął drugi,
A Kozak nie wraca;
Jak badylek schnie dziewczyna,
Dni tęsknotą skraca.
Nie spytała matka córki:
«Co ci truje lata?»,
Bez lubego blask słoneczny
To jak uśmiech wroga;
Wskroś by ziemi z drżącym sercem
Skryła się nieboga.
Minął roczek, minął drugi,
A Kozak nie wraca;
Jak badylek schnie dziewczyna,
Dni tęsknotą skraca.
Nie spytała matka córki:
«Co ci truje lata?»,