I płaczem kozackim zaryknął żałośnie,
I falę namarszczył jak żubr swoją skórę;
Z Limanu79 do Dniepru aż rośnie, aż rośnie,
Aż grzmoce80 jak trąba ryczenie ponure.
Zawziął się starzec w swym majestacie,
Aż z ust pociekła mu piana:
«Uderzcie w fale, Ługu, mój bracie!
Chortyco81, siostro kochana!
A czy wy śpicie, czy wy słyszycie,
Wstawajcie fale do pracy!»