Ejże, wstyd ci, wstyd, niebogo!»

Gdy tak stary wnuki cacka,

Hanna zjawia się z nienacka,

Dobra Hanna żywa, zdrowa

Powróciła od Kijowa.

Starzec zerwał się na nogi,

Najemnicę witać z drogi.

Ale ona idzie drogą,

Nie uważa na nikogo,

Pyta, robiąc piersią szparką: