Jak Kozakowi, gdy w boju padnie,
Żółtą mogiłę sypano ładnie.
Wygrywa kobziarz, wzrok mu się pali,
Aż licho z echem śmieje się w dali.
. . . . . . . . . . . . . . . . .
«Jedna z Limanu4, czarna, ponura,
A druga z pola powstaje chmura,
Aż step pociemniał, a Ukraina
Jak małe dziecię truchleć poczyna.
Nikt nie ratuje, nikt jej nie baczy,