Dziad ukrył się na stepie od ludzkiego oka,

Aby wiatr dumkę rozwiał na przestrzeń stepową,

Aby nikt jej nie słyszał, bo to boże słowo.

Już to mówi modlitwę Bogu i naturze,

Już to dumka w kraj świata żegluje na chmurze.

Albo jak orzeł piersią uderza w pierś słońca

I silnymi skrzydłami w błękit niebios trąca.

I zapyta u słońca, jakie zbiegło kraje,

Gdzie swą noc przepędza, a gdzie ze snu wstaje.

Zapyta fali morskiej, o czym ona gwarzy,