Ich się chichotem gaj rozległ cały.

Dziatwa z hałasem pod dąb pośpiesza.

Nagły widok wtem porazi,

Wstrzymuje się rzesza:

Ktoś na pień dębowy włazi,

Po wierzchu się wiesza.

To dziewczyna, co błądziła

Przy blasku księżyca:

Taką biedę jej sprawiła,

Wróżka czarownica.