I z wierzchołka nadgniłego

Patrzy w okrąg cały,

Zeszła.... nogi śmiało biegą,

Ręce nie zadrżały...

A rusałki koło drzewa,

Między oczerotem.

Kiedy z dębu zeszła dziewka,

Duszą ją łoskotem.

Podziwiały wodne córy,

A gdy wrzasły trzecie kury13,