Pierzchnął w popłochu ich orszak cały.

Przyszły płakać po niebodze

Towarzyszki miłe.

A Kozacy przyszli kopać

Dla brata mogiłę.

Przyszli księża z chorągwiami,

Zadzwoniły dzwony,

I gromadka, jak wypada,

Wzniosła grób zielony.

Widzisz groby ponad drogą,