Czasem z umarłą głosem3356 rozmawiaiąc.

90.

Lubo wieczorne3357, lubo wstaią rane

Zorze, iey woła, iey płacze, iey prosi3358;

Tak iako słowik, co mu nieodziane

Pióry dzieciny3359 myśliwiec unosi3360,

Y dni y nocy3361 prowadząc niespane,

Napełnia pola y swe żale głosi.

Nakoniec3362 kiedy świtać poczynało,

Między łzy w oczy wpadło mu snu mało.