Ani chciwego oka z niego spuszcza.
67.
Natychmiast miękką bawełnicę3742 złoży.
Którą mu żywe poty ucierała.
Gorąco — które nań słoneczne wozy
Ciskały — wiatr mu czyniąc, odganiała.
Y (ktoby wierzył?!) swoie skryte mrozy
Ogniem zawartych oczu rozgrzewała.
Tak serce miękczy twarda okrutnica,
Z nieprzyiaciółki — nowa miłośnica.