Nie raz im srogie zadawala rany.
Wiechawszy w miasto — iako zwykła — zbroynie,
Uyźrzała wielki ogień zgotowany,
Zdziwi się barzo y natrze tam koniem,
Pyta, na kogo y co było po niem?
42.
Ustępuią się wszyscy y popycha
Ieden drugiego, aby mieysce miała,
Obaczy więźnie439, ieden wszystko440 wzdycha,
Druga wzrok w niebo wlepiwszy milczała.