Przynamniey słowo niech idzie ku tobie.
Przynamniey słowu nie zabraniay drogi,
Bo całowanie darmo pewnie niosę;
Inszey ie choway! Czy nic nie uproszę?»
41.
Stanął młodzieniec ruszony litością,
A wtem nadbiegła smętna, upłakana,
Żałosna barzo, ale się żałością
Nic nie zmieniła gładkość niezrównana.
Potem nań — milcząc — patrzała z pilnością,