Ćmy duchów od4202 niey przyzwane leciały,
Słońce pobladło, nieba się w obłoki
Y w chmury w oka mrugnieniu ubrały.
Wiatry szalone górom tłukły boki,
Ziemia się trzęsła, a piekła ryczały;
Gdzieś poyrzał, wszędzie różne beły słuchy4203,
Szumy, szczekania, gwizdy, zawieruchy.
68.
Gęste y czarney nocy równe cienie
Ledwie przeyrzane, obeszły na koło4204: