Y lewą ręką prawey pomagaiąc,
Cięszki raz spuszcza z obu rącz zarazem,
Y zastawiony gwałtem przymuszaiąc
Miecz — miia, daley sięgaiąc żelazem.
On srodze z żebra na żebro spadaiąc,
Kilka ran zaraz iednem czyni razem.
Ieśli się Tankred nie bał, serce żywe
Y z przyrodzenia nie beło lękliwe.
24.
Znowu Cyrkaszczyk tnie nań bez obrony,