Widzę przed sobą śmierć y srogie męki:
Niechayże umrę raczey od swey ręki».
74.
To powiedziawszy, więcey nie mówiła,
Wspaniałem gniewem na twarzy zagrzana.
Y dawała znać, że iuż odchodziła
Smętna, żałosna y ukłopotana.
A ustawicznem płaczem twarz kropiła,
Iaki ma żałość z gniewem pomieszana,
A łzy iey były — kiedy ku słońcowi —