Na pól zieloną morę,

Na gaj krasny brzoskwinią

Ognisto-złotą ciska słońce żarzą.

W zielonym tam ogrodzie

Przy szeleście fontanny,

Stary Horacy6 siedzi zadumany;

Trudzi się przy swej odzie

I pięknej szuka «skandy»7

I rytm by gładko był w wierszu dobrany...

I czasem patrzy długo