O bogach, słońcu i łąkach kwiecistych,

Aż zasnął — znużony marami.

A nad nim dźwięcznie owad gwarzy

W konarach drzew cienistych,

I obłok szumi białymi skrzydłami — —

— — — — — — — — — —

Chwila ciszy.

Słychać z głębi lasu kroki i rozmowę ludzi idących gromadą — Faun nasłuchuje.

Z głębi lasu wychodzą na polanę: ksiądz w komży — organista z kropidłem i wodą święconą, — a za nimi gromadą chłopi — parobcy — dziewki — baby z motykami na ramionach — stają na brzegu polany — rozglądają się.

FAUN