Tam znów orszak weselny

Bakcha10 — w zieleni lasu tonie,

Krzyczą, gwiżdżą Faunowie rezolutni

I Muzy11 tańczą pijane,

Aż Sylen12 śmieje się gruby,

I echa budzą się w lesie —

A Fauny skaczą, rozgrzane

Winem — aż dymią im czuby.

Ich śpiewy echo w las niesie...

Tak stary poeta marzy: