Pozwolono mu tedy miecz zostawić i wszedł Balin na salę, aby za stołem pośród godnych rycerzy miejsce zająć. Wkrótce dojrzał on nieszczerego rycerza Garlona i pomyślał sobie:
„Jeśli go tutaj ubiję, żyw nie ujdę, jeśli go zaś teraz poniecham, być może nie napotkam go już więcej w porze tak sposobnej, a wiele zła jeszcze ów rycerz uczyni, gdy żyw zostanie”.
Wtedy dostrzegł Garlon, że go Balin ma na oku i podszedłszy, w twarz go uderzył, mówiąc:
— Czemu mi się przyglądasz, rycerzu? Spożywaj oto pieczeń i swoje czyń.
Rzecze na to Balin:
— Oto swoje czynię — i porwawszy się gwałtownie, mieczem mu głowę aż do ramion rozpłatał.
Zerwali się wówczas od stołu wszyscy rycerze i na Balina rzucili. Zaś sam król Pellam w gniewie za oręż chwycił i na zabójcę się zamierzył, ale Balin głowę mieczem zasłonił i ciosu uniknął. Poszedł jednak miecz w kawałki i Balin, bezbronny, do dalszych komnat skoczył oręża poszukać. Z komnaty do komnaty tak biegł, nadaremno broni szukając, a za nim tuż król Pellam. Na koniec dopadł Balin komnaty jednej z wielkim urządzonej przepychem. Łoże w niej stało złotogłowiem kryte, że i bogatszego wymarzyć nawet nie potrafił sobie Balin, a wpodle łoża stół szczerozłoty, a na stole włócznia cudowna, przedziwnie kowana. Ujrzawszy ową włócznię, Balin w dłoń ją chwycił i obróciwszy się ku Pellamowi, tak silnie go dźgnął, że upadł Pellam bez ducha. A w tej chwili pękły dach i ściany zamku i runęły, grzebiąc pod sobą obu rycerzy. A choć ocknął się Balin pod gruzami, ręką ani nogą ruszyć nie mógł.
A po trzech dniach nadjechał Merlin i Balina spod gruzów wydobył. Konia mu też dał, bo swojego Balin postradał, i rozkazał mu kraj ten opuścić. Merlin także Balinowi powiedział, że cios, jaki ową włócznią cudowną Pellamowi zadał, na złą dolę i smutek, i klęskę się obróci, gdyż nie inna to była włócznia, ale ta sama, którą żołnierz rzymski Longin przebił niegdyś w czas Męki Pańskiej bok Pana naszego Jezusa Chrystusa.
Potem rozstał się Balin z Merlinem, żeby go nie spotkać już nigdy, i dalej jechał poprzez piękne miasta i sioła64 wokół Pellamowego dworca leżące. A wszędzie widział trupy ludzi zmarłych albo zabitych, zasię ci, co żywi zostali, wołali za nim:
— O Balinie, wielkąś65 krzywdę ziemiom tym wyrządził, gdyż cios bolesny, któryś Pellamowi zadał, trzy krainy zniszczył, niechybnie też pomsta doścignie cię w końcu.